Przejdź do treści
PL

Wybierz język

PLPolskiDEDeutsch
Kaiser-Wilhelm-Platz, dziś plac Grunwaldzki w Szczecinie, na pocztówce z początku XX wieku
Fot. nieznany autor, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)

Centrum – ciekawostki i historie

Centrum Szczecina wygląda na dzielnicę zaplanowaną od linijki i tak było naprawdę. Tam, gdzie dziś krzyżują się aleje i krążą tramwaje wokół zielonych placów, jeszcze w połowie XIX wieku stały pruskie fortyfikacje i ciągnęły się wojskowe przedpola. Gdy twierdza przestała być potrzebna, miasto dostało rzadką okazję: mogło zaprojektować nowe śródmieście niemal od zera.

Poniżej opowiadamy, skąd wziął się uparty mit o Haussmannie, jak renesansowy kondotier z Wenecji trafił do muzeum nad Odrą, potem do Warszawy i z powrotem, dlaczego w protestanckim mieście stał tylko jeden kościół katolicki, czym były pierwsze powojenne bloki i jak gwiazda placu Grunwaldzkiego stała się logo. Każdą z tych historii da się sprawdzić na krótkim spacerze.

Centrum – historie

Paryż, którego tu nie było – jak powstał mit Haussmanna

W wielu powojennych przewodnikach można było przeczytać, że gwiaździsty układ Szczecina zaprojektował baron Georges Haussmann, człowiek, który przebudował Paryż za Napoleona III. Brzmiało to dobrze i trudno się dziwić, że opowieść się przyjęła: szerokie aleje zbiegające się na okrągłych placach rzeczywiście przypominają francuską stolicę. Problem w tym, że Haussmann nigdy nad Szczecinem nie pracował.

Prawdziwi autorzy siedzieli w miejskim magistracie. W latach 1864–1874 nad planem zabudowy terenów po Forcie Wilhelma pracowali urbanista James Hobrecht, radca budowlany Konrad Krühl i nadburmistrz Hermann Haken. Hobrecht, znany przede wszystkim z planu rozbudowy Berlina, czerpał inspiracje głównie z Londynu. Paryskie wzory pojawiły się w poprawkach, które do jego projektu wprowadzili nadburmistrz Burscher i radca Krühl; plan omówiono na posiedzeniu rady miasta 31 marca 1874 roku. Na budowę trzeba było jednak poczekać, aż w 1873 roku państwo pruskie ostatecznie zdecyduje o likwidacji fortów Leopolda i Wilhelma. Jeszcze w 1882 roku zmieniano szczegóły: Kaiser-Wilhelm-Platz, dzisiejszy plac Grunwaldzki, z kwadratowego stał się okrągły.

Dlaczego po 1945 roku nikt nie prostował legendy? Historycy wskazują dwa powody. Francuski autor dodawał miastu prestiżu, a w powojennej Polsce był też po prostu wygodniejszy politycznie niż niemieccy urzędnicy. Mit tak się zakorzenił, że wciąż wraca w amatorskich publikacjach. Prawdą jest tylko tyle, że Szczecin – jak wiele ówczesnych miast Europy – podpatrywał rozwiązania paryskie.

Najlepiej widać to na ulicy Piłsudskiego: na jednej osi leżą tu trzy gwiaździste place – Grunwaldzki, Odrodzenia i Szarych Szeregów. Idąc od jednego do drugiego, łatwo zrozumieć, skąd wzięło się skojarzenie z Paryżem, i równie łatwo zauważyć, że kamienice są na wskroś niemieckie, eklektyczne, z hełmami na narożnikach.

Kondotier, który wrócił po pół wieku

Kopia pomnika Colleoniego w sali kopułowej dawnego Muzeum Miejskiego w Szczecinie, fotografia sprzed 1939 roku
Colleoni w sali kopułowej muzeum, gdzie dziś gra Teatr WspółczesnyFot. nieznany autor, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)

Oryginał stoi w Wenecji. Konny posąg najemnego wodza Bartolomea Colleoniego wyrzeźbił Andrea del Verrocchio, a odsłonięto go w 1496 roku na placu przed kościołem świętych Jana i Pawła. Szczecin ma jego wierną kopię, wykonaną w 1909 roku metodą galwanoplastyki w wytwórni metalowej w Geislingen w Wirtembergii. Zamówiono ją dla nowego muzeum miejskiego, otwartego w 1913 roku przy dzisiejszych Wałach Chrobrego.

W muzeum Colleoni był gwiazdą sali kopułowej, w której zgromadzono kopie najsłynniejszych dzieł antyku i renesansu. Ideą takich zbiorów było pokazanie mieszkańcom arcydzieł bez wyjazdu do Włoch czy Grecji. Dziś w tej sali gra Teatr Współczesny, a dawna ekspozycja zachowała się na starych fotografiach – takich jak ta poniżej.

Posąg przetrwał wojnę bez szwanku, ale 15 stycznia 1948 roku wywieziono go do Warszawy. Najpierw trafił do Muzeum Narodowego, potem na kilka lat do magazynu Muzeum Wojska Polskiego, a wiosną 1950 roku stanął na dziedzińcu Akademii Sztuk Pięknych przy Krakowskim Przedmieściu. Studenci przez dekady mijali go w drodze na zajęcia; w 1989 roku pomnik wpisano do rejestru zabytków.

Szczecin upominał się o niego od 1992 roku. Zgodę Warszawy udało się uzyskać dopiero pod koniec 2001 roku i 21 sierpnia 2002 roku Colleoni stanął na placu Lotników. Dziesięć dni później odsłonili go prezydent Szczecina Edmund Runowicz i potomek kondotiera, adwokat Guardo Colleoni. W 2009 roku pomnik przeszedł renowację, podczas której jeździec odzyskał oręż w prawej dłoni, taki jak w weneckim oryginale. Warto obejść cokół dookoła – z boku widać, jak starannie rzeźbiarz oddał napięcie mięśni konia.

Jedyny katolicki kościół w luterańskim mieście

Wnętrze neogotyckiej bazyliki św. Jana Chrzciciela w Szczecinie z gwiaździstym sklepieniem
Wnętrze bazyliki św. Jana Chrzciciela – kościoła konsekrowanego w 1890 rokuFot. Kapitel, CC0, Wikimedia Commons (zmniejszone)

Od wprowadzenia reformacji na Pomorzu w 1534 roku Szczecin był miastem luterańskim. Katolicy wrócili do życia publicznego dopiero za panowania pruskiego: w 1722 roku Fryderyk Wilhelm I zrównał prawa obu wyznań, a pierwsze msze odprawiano wtedy na zamku. Później powstała niewielka gmina na Łasztowni, w 1805 roku przekształcona w parafię. W pierwszej połowie XIX wieku na całym Pomorzu Szczecińskim mieszkało około dwóch tysięcy katolików; ich liczba rosła m.in. dzięki Polakom przyjeżdżającym tu za pracą.

W 1888 roku parafia kupiła działkę u zbiegu dzisiejszych ulic Bogurodzicy i Kaszubskiej. Kamień węgielny położono 24 maja 1888 roku, a już 30 września 1890 roku neogotycki kościół św. Jana Chrzciciela, zaprojektowany przez berlińczyka Engelberta Seibertza, został konsekrowany. Aż do 1931 roku, gdy poświęcono nieistniejący już kościół Chrystusa Króla na Łasztowni, była to jedyna katolicka świątynia w mieście.

Część parafian stanowili Polacy. Do 1914 roku opiekował się nimi polski wikariusz, ksiądz Wojdas, a co czwartą niedzielę nabożeństwo odprawiano po polsku. Ślad tej wspólnoty widać do dziś: w lewej nawie wisi tablica z nazwiskami 111 parafian poległych w I wojnie światowej i wiele z tych nazwisk brzmi swojsko. Obok wmurowano w 1994 roku dwujęzyczną tablicę upamiętniającą niemieckich księży aresztowanych przez gestapo w 1942 roku, podczas akcji wymierzonej w szczecińskich katolików.

W 1944 roku spłonął dach, hełm wieży i dzwonnica. Pierwszą powojenną mszę odprawiono w kaplicy obok już 6 maja 1945 roku. Wysoki, spiczasty hełm wieży, który dziś widać z daleka, zrekonstruowano dopiero w latach 1986–1987, a w 2008 roku kościół otrzymał tytuł bazyliki mniejszej. Wchodząc, warto zadrzeć głowę – na narożnikach i portalach czuwają metalowe rzygacze w kształcie skrzydlatych smoków.

Pierwsze nowe domy powojennego Szczecina

Socrealistyczny blok Śródmiejskiej Dzielnicy Mieszkaniowej na rogu alei Jana Pawła II i ulicy Jagiellońskiej w Szczecinie
Blok Śródmiejskiej Dzielnicy Mieszkaniowej – żółty parter, brązowe piętraFot. Szczecinolog, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)

W pierwszych latach po wojnie Szczecin głównie łatał to, co ocalało: odgruzowywano ulice i remontowano kamienice, do których wprowadzali się nowi mieszkańcy. Na całkiem nowe budynki mieszkalne przyszło poczekać. Projekt pierwszych z nich, nazwanych Śródmiejską Dzielnicą Mieszkaniową, przygotowano w latach 1952–1954. Wśród autorów byli architekci Henryk Nardy, W. Adamczyk i Emanuel Maciejewski.

Bloki stanęły na wolnych parcelach przy ówczesnej alei Jedności Narodowej, czyli dzisiejszej alei Jana Pawła II, przy placu Lotników oraz ulicach Jagiellońskiej i Mazurskiej. Miały pięć kondygnacji i świadomie nawiązywały do dziewiętnastowiecznych kamienic w sąsiedztwie: boniowany parter, gzymsy między piętrami, ozdobne szczyty od strony placu. Elewacje pomalowano na dwa kolory – dwie dolne kondygnacje na jasnożółto, wyższe na brązowo. Prace wykończeniowe zakończono w 1958 roku. To był socrealizm, ale w znacznie skromniejszym wydaniu niż warszawska MDM czy krakowskie osiedle Centrum A.

Kolejne bloki przy ulicach Mazowieckiej, Mazurskiej i dzisiejszej Piłsudskiego, budowane w latach 1956–1957, były już wyraźnie prostsze – zrezygnowano z gzymsów, szczytów i bram przejazdowych. Jeszcze dalej poszedł blok C-3 przy alei Wyzwolenia, wzniesiony w latach 1958–1959 według projektu Nardego. To już modernizm: szerokie, trójdzielne okna i balkony. Mieszkania miały wtedy wysoki standard – dębowe parkiety, terakotę, szklane parapety, szafy wnękowe i centralne ogrzewanie.

Najłatwiej zobaczyć tę historię, stając na placu Lotników przy pomniku Colleoniego. Bloki z żółto-brązowymi elewacjami otaczają plac, a kamienicę na rogu z Kaszubską celowo upodobniono do nich, żeby całość wyglądała spójnie.

Gwiazda, która stała się logo

Plac Grunwaldzki w Szczecinie z lotu ptaka – osiem jezdni zbiegających się wokół zielonego placu
Gwiaździsty kształt placu Grunwaldzkiego najlepiej widać z góryFot. Kapitel, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)

Plac Grunwaldzki to największy i najokazalszy z gwiaździstych placów Szczecina. Jezdnie zbiegają się tu z ośmiu stron, a w środku, na zielonej wyspie, zatrzymują się tramwaje. Powstał pod koniec lat 80. XIX wieku dokładnie w centrum Fortu Wilhelma, zlikwidowanego w 1884 roku. Najpierw nazywano go placem Kościelnym Westend, potem placem Cesarza Wilhelma. Polską nazwę nadano 15 lipca 1945 roku, w 535. rocznicę bitwy pod Grunwaldem; tablicę odsłonił pierwszy polski prezydent miasta Piotr Zaremba. Plac był też jednym z pierwszych miejsc, w których zamieszkali polscy osadnicy.

Z lotu ptaka plac przypomina rozetę albo gwiazdę i właśnie ten rysunek wybrano, gdy Szczecin ubiegał się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Znak graficzny kandydatury, zaprojektowany przez Ireneusza Kuriatę, oparto na geometrii placu. Tytuł ostatecznie zdobył Wrocław, ale sam pomysł dobrze pokazuje, jak mocno gwiaździste place zrosły się z tożsamością miasta – trudno o bardziej rozpoznawalny szczeciński kształt.

Na placu warto przyjrzeć się drobiazgom. Mniejsze latarnie w strefie dla pieszych mają na stopach wizerunek gryfa; zamontowano je podczas remontu w latach 90., wzorując się na lampach z lat 30. XX wieku. W 1949 roku nakręcono tu krótki film o historii elektryczności, w którego finale po torach przejeżdża tramwaj konny. Dwa ośmiopiętrowe wieżowce na narożnikach postawiono w 1964 roku na miejscu kamienic zburzonych w nalotach 1944 roku.

Pomnik Bartolomea Colleoniego na placu Lotników w Szczecinie, widok z boku
Colleoni na placu Lotników, gdzie stoi od 2002 rokuFot. Panek, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)

← Osiedle Centrum: opis, przychodnie i apteki

Więcej ciekawostek o Szczecinie

Opracowanie własne serwisu na podstawie publikacji o historii Szczecina. Zdjęcia: Wikimedia Commons (autor i licencja przy zdjęciu).