Fot. Emil Caspary, Stolzenhagen-Kratzwieck, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Stołczyn – ciekawostki i historie
Stołczyn to miejsce, w którym średniowieczna wieś i wielki przemysł przez sto lat żyły po sąsiedzku. Przy ulicy Kościelnej stoi gotycki kościół z barokowym wnętrzem, a kilkaset metrów dalej, nad Odrą, przez ponad sto lat dymiły wielkie piece huty, założonej przez jednego z najbogatszych ludzi cesarskich Niemiec. Między nimi biegła linia kolejowa, a mała stacja zmieniała nazwę częściej niż ktokolwiek by się spodziewał.
W tych opowieściach rozwijamy cztery krótkie ciekawostki ze strony osiedla: skąd wzięła się nazwa huty Kraft, dlaczego stacja w Stołczynie miała pięć kolejnych nazw, czyj nagrobek stoi przed kościołem i jak to możliwe, że przed wojną mieszkało tu więcej ludzi niż dziś. Przy każdej historii podpowiadamy, gdzie szukać jej śladów. Na koniec dokładamy piątą historię – o trzech zakładowych klubach sportowych, z których do dziś przetrwał tylko jeden.
Stołczyn – historie
Huta nazwana imieniem syna magnata
W 1895 roku hrabia Guido Henckel von Donnersmarck, górnośląski magnat, właściciel kopalń, hut i rozległych lasów, postanowił zbudować hutę w zupełnie nowym miejscu – nie przy kopalniach, lecz nad morzem. Pomysł podsunął mu inżynier jednej z jego śląskich hut, Bernhard Grau. Rachunek był prosty: do Szczecina można było tanio sprowadzać drogą morską rudę ze Szwecji i węgiel z Anglii, a Odrą dowozić węgiel ze Śląska. Na lokalizację wybrano Kraśnicę, po niemiecku Kratzwieck, fabryczną część Stołczyna nad samą rzeką.
Budowę rozpoczęto w 1896 roku, a pierwszy wielki piec rozpalono w 1897 roku. Zakład nazwano Eisenwerk Kraft – od imienia młodszego syna właściciela, Krafta Henckla von Donnersmarcka, urodzonego w 1890 roku. Nie był to wyjątek w tej rodzinie: na Śląsku Guido nazwał hutę cynku Guidotto, od imienia starszego syna. W 1906 roku w Kraśnicy pracowały już trzy wielkie piece, koksownia, elektrownia zasilana gazem wielkopiecowym, cementownia i cegielnia. Huta zatrudniała około 2,5 tysiąca robotników, a jej surówkę kupowały m.in. stocznie Vulcan i Oderwerke.
Po wojnie, 16 maja 1946 roku, zakład przejęło państwo polskie i nadało mu nazwę Huta Szczecin. Działał jeszcze ponad pół wieku, w 1996 roku został sprywatyzowany, a w latach 2008–2010 wielkie piece rozebrano. Dziś teren dawnej huty przy ulicy Nad Odrą służy jako plac przeładunkowy. Najlepszym sposobem, by zobaczyć, jak wyglądał Kratzwieck w czasach świetności, są dawne pocztówki – na jednej z nich wielkie piece wyglądają jak katedra z żelaza.
Stacja o pięciu nazwach
Budynek stacji z 1898 roku – od 2019 roku Szczecin Stołczyn, wcześniej m.in. Szczecin Glinki.Fot. Kapitel, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
1 października 1898 roku otwarto linię kolejową ze Szczecina do Polic, a przy dzisiejszej ulicy Kolejowej stanęła stacja Stolzenhagen-Kratzwieck. Jej nazwa łączyła dwie części gminy: rolniczy Stołczyn i fabryczną Kraśnicę. Stacja obsługiwała nie tylko pasażerów, ale też ruch towarowy z bocznic huty Kraft, cegielni i fabryki chemicznej Union, która miała nawet własne cysterny na kwas siarkowy z wypisaną nazwą stacji macierzystej.
Po wojnie zaczęła się prawdziwa karuzela nazw. W latach 1945–1947 stacja nazywała się Stolec-Kraszewsko – była to próba spolszczenia dawnej nazwy, typowa dla pierwszych powojennych miesięcy, gdy nazwy nadawano naprędce. W 1947 roku na krótko zmieniono ją na Glinki-Kraśnica, a jeszcze tego samego roku na Szczecin Glinki – od dawnej osady rybackiej nad Odrą, która była częścią Stołczyna. Ta nazwa przetrwała ponad siedemdziesiąt lat, aż do 2019 roku, gdy stacja otrzymała obecną nazwę Szczecin Stołczyn.
Od 1 października 2002 roku pasażerowie nie wsiadają tu do pociągów – stacja obsługuje tylko ruch towarowy do bocznic zakładów nad Odrą. Budynek stacyjny z 1898 roku i pobliski wiadukt są wpisane do gminnej ewidencji zabytków. W ramach Szczecińskiej Kolei Metropolitalnej planowany jest powrót pociągów pasażerskich, przebudowa peronu i parking dla podróżnych. Warto przyjść na ulicę Kolejową i obejrzeć budynek, zanim zmieni się jeszcze raz.
Nagrobek pastorów pod figurą Chrystusa
Kościół przy ulicy Kościelnej – przed wejściem stoi figura na cokole z nagrobka pastorów.Fot. Kapitel, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Przed wejściem do kościoła Niepokalanego Serca NMP stoi figura Jezusa. Postawiono ją na pamiątkę 1946 roku, kiedy dawny kościół ewangelicki został poświęcony jako katolicki i powstała polska parafia. Na pierwszy rzut oka nic w niej niezwykłego. Ciekawy jest dopiero cokół: to dawny pomnik nagrobny rodziny Steinbrücków, pastorów, którzy łącznie przez 62 lata opiekowali się ewangelicką parafią w Stołczynie.
Takie ponowne wykorzystanie nagrobków zdarzało się po wojnie często. Na Pomorzu poniemieckie cmentarze często likwidowano lub zostawiano bez opieki, a solidne kamienne płyty i cokoły wykorzystywano jako materiał budowlany. W Stołczynie kamień dawnych duszpasterzy ewangelickich stał się podstawą figury, która miała zaznaczyć nowy, katolicki początek. Dwie historie parafii – niemiecka i polska – zostały w ten sposób dosłownie postawione jedna na drugiej.
Sam kościół jest jednym z najcenniejszych zabytków północnego Szczecina. Pierwsza świątynia stanęła tu w XIII wieku, w XV wieku przebudowano ją w stylu gotyckim, a w latach 20. XVIII wieku dostawiono transept, o czym przypomina napis Anno Domini 1725. Wnętrze zachowało barokowy ołtarz z 1727 roku i ambonę wspartą na rzeźbie anioła. Przy kościele, za ceglanym murem, leży cmentarz nieużywany od początku XIX wieku, a w narożniku muru – resztki pomnika poległych w I wojnie światowej. Warto obejść całe ogrodzenie, zanim wejdzie się do środka.
Więcej mieszkańców niż dziś
Fabryka Union i huta Kraft – to one ściągały do Stołczyna tysiące robotników.Fot. Emil Caspary, Stolzenhagen-Kratzwieck, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
W 1939 roku, gdy Stołczyn włączano do Wielkiego Szczecina, wspólnie z Kraśnicą liczył 6335 mieszkańców. Dziś osiedle ma ich około 4,4 tysiąca. To jeden z niewielu przypadków w mieście, gdy dzielnica jest dziś wyraźnie mniej ludna niż przed wojną – i dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniła się jej rola.
Wzrost zaczął się w XIX wieku. Po uwłaszczeniu chłopów w latach 1824–1828 wieś szybko się rozwijała, w 1855 roku otwarto pierwszą z pięciu cegielni, a potem przyszły huta i fabryki. W 1900 roku Stołczyn liczył 3,6 tysiąca mieszkańców, a w 1905 roku już około 5 tysięcy, z czego 58 procent pracowało w przemyśle, a tylko 6 procent w rolnictwie. Trzy osady zrosły się w jedną: rolniczy Stołczyn przy dzisiejszej ulicy Nehringa, rybackie Glinki nad Odrą i fabryczną Kraśnicę.
Po 1945 roku liczba mieszkańców spadła. Stołczyn przez rok należał do sowieckiej Enklawy Polickiej, w której Polacy nie mogli się osiedlać, i dopiero po jej likwidacji latem 1946 roku zaczęli tu przybywać nowi mieszkańcy. W 1960 roku osiedle Glinki-Stołczyn liczyło ponad 6,5 tysiąca osób. Dziś, po zamknięciu huty i części zakładów, mieszka tu wyraźnie mniej osób.
Na spacerze dobrze widać te dawne podziały: wiejskie domy przy Nehringa, robotnicze kamienice w rejonie ulic Nad Odrą i Kościelnej, czyli w dawnej Kraśnicy, i tereny przemysłowe nad samą rzeką. Przy rogu Nehringa i Golęcińskiej leży park urządzony w 1999 roku na miejscu cmentarza z XIX wieku, w którym ustawiono około stu przedwojennych nagrobków.
Hutnik, Chemik i Budowlani – trzy kluby jednego osiedla
Fabryki w Stołczynie dawały nie tylko pracę, ale i rozrywkę. W PRL każdy większy zakład miał własny klub sportowy, a w Stołczynie działały w latach 50. aż trzy. Najstarszym i jedynym, który przetrwał do dziś, jest Hutnik Szczecin, założony w 1949 roku jako drużyna pracowników huty. Grał m.in. w trzeciej i czwartej lidze, a jego siedziba mieści się przy ulicy Nehringa. Oprócz piłkarzy działają w nim sekcje szachowa i brydżowa.
Drugi klub, Chemik, powstał na początku lat 50. przy Szczecińskich Zakładach Nawozów Fosforowych Superfosfat. Zaczynał jako koło sportowe Unia-Superfosfat, a w kwietniu 1957 roku przekształcił się w Klub Sportowy Chemik. Obok piłki nożnej miał sekcje kajakową, motorową i siatkarską. Piłkarze grali w szczecińskiej klasie B i C – w 1960 roku wywalczyli awans, ale już po sezonie spadli, bo klub nie miał wymaganej drużyny juniorów. W 1963 roku Chemik zamieniono w zakładowe ognisko kultury fizycznej, a w 1965 roku wykreślono z rejestru stowarzyszeń.
Trzeci, Budowlani, działał przy cementowni Przemko i w 1955 roku grał w rozgrywkach klasy C. Po tych dwóch klubach nie zostało już śladu poza wzmiankami w kronikach, ale na boisku Hutnika przy Nehringa wciąż można obejrzeć mecz drużyny, która od ponad siedemdziesięciu lat nosi nazwę nieistniejącej już huty.
Ambona z lat 20. XVIII wieku, wsparta na rzeźbie anioła.Fot. Kapitel, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)Jedno z najlepiej zachowanych barokowych wnętrz w Szczecinie.Fot. Kapitel, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)Ołtarz z 1727 roku z figurami Mojżesza i św. Jana Chrzciciela.Fot. Kapitel, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)Park-lapidarium przy ulicy Nehringa na miejscu dawnego cmentarza.Fot. Agata Freindorf, CC BY 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)Huta Szczecin tuż przed rozbiórką – widok z Odry.Fot. 7alaskan, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)