Przejdź do treści
PL

Wybierz język

PLPolskiDEDeutsch
Zamek Odrzański (Oderburg) w Grabowie pod Szczecinem na rycinie z około 1620 roku
Fot. Heinrich Kote, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)

Drzetowo i Grabowo – ciekawostki i historie

Dziś Drzetowo-Grabowo kojarzy się głównie z żurawiami stoczni i tramwajem jadącym wzdłuż Odry. A przecież na tym wąskim pasie nadrzecznej skarpy mieszczą się wieki historii, które rzadko kiedy spotykają się w jednym miejscu: klasztor kartuzów z ogrodami i winnicą, renesansowy zamek z lochem, w którym trzymano oskarżoną o czary szlachciankę, stocznia budująca najszybsze transatlantyki swoich czasów i pancerniki dla cesarskich Chin, wreszcie małe miasteczko, które przez kilkadziesiąt lat rządziło się samo.

Poniżej rozwijamy każdą z krótkich ciekawostek ze strony osiedla. Trzymamy się tego, co da się potwierdzić w źródłach, a tam, gdzie wiedza się urywa – mówimy to otwarcie. Na końcu każdej opowieści podpowiadamy, co z niej zostało i gdzie tego szukać na spacerze.

Drzetowo-Grabowo – historie

Winorośl nad Odrą – najstarsza pomorska winnica

Grabowo trafia do dokumentów w 1243 roku, gdy para książęca przekazała wieś szczecińskim cysterkom. Kilkadziesiąt lat później, w 1278 roku, pojawia się w zapiskach coś, co dziś brzmi zaskakująco: winnica. To najstarsza znana wzmianka o uprawie winorośli na całym Pomorzu. Nie zachował się opis tego, jak wyglądała ani kto przy niej pracował – wiemy tylko, że była i że leżała na nasłonecznionym zboczu nad Odrą, gdzie dziś stoją kamienice i hale stoczniowe.

Tło tej historii jest dobrze znane z innych miejsc Europy Północnej. W średniowieczu wino było potrzebne do mszy, a klasztory i możni zakładali winnice znacznie dalej na północ, niż dziś wydaje się to rozsądne. Zbocza doliny Odry, osłonięte i zwrócone ku słońcu, nadawały się do tego lepiej niż płaskie pola. Grabowskie wino zapewne nie konkurowało z reńskim, ale miejscowe zapasy oznaczały mniej kosztownych zakupów z daleka.

W 1360 roku książę Barnim III sprowadził do Grabowa kartuzów i ufundował im klasztor Gottesgnade – Łaska Boża. Cztery lata później zakonnicy dokupili od cysterek kolejne ogrody. Wokół trzynawowej bazyliki z dwiema wieżami wyrosła cała gospodarka: browar, piekarnia, stajnie i stodoły. Po reformacji klasztor sekularyzowano, a w połowie XVI wieku zamieniono go w książęcą rezydencję – Zamek Odrzański, który opisujemy w następnej opowieści.

Po winnicy nie został żaden widoczny ślad, a dokładne położenie klasztoru i zamku też nie jest znane. Zwykle umieszcza się je na wzniesieniu przy dawnej bramie głównej stoczni, w okolicy ulic Firlika, Dubois i Łyskowskiego. Stojąc tam i patrząc w dół, na rzekę, łatwiej sobie wyobrazić, dlaczego właśnie to zbocze wybrano pod winorośl.

Sydonia von Borck w lochach Oderburga

Portret Sydonii von Borck, obraz według Lucasa Cranacha starszego
Sydonia von Borck na portrecie przypisywanym naśladowcy Cranacha – jej wizerunek chętnie powielano już po śmierci.Fot. After Lucas Cranach the Elder, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)

Sydonia von Borck urodziła się w 1548 roku na zamku w Strzmielach, w starym rycerskim rodzie Borków. Jako młoda dama trafiła na dwór książęcy w Wołogoszczy i przyjęła oświadczyny syna księcia, Ernesta Ludwika. Do ślubu nie doszło – pod naciskiem rodziny książę wycofał się i w 1577 roku poślubił Zofię Jadwigę Brunszwicką. Od tej chwili życie Sydonii to pasmo procesów: o spadek po rodzicach, o majątek po siostrze, o zniewagi z sąsiadami. Akta sądowe malują ją jako osobę konfliktową, bez stałego domu i stale w kłopotach finansowych.

W 1604 roku krewni umieścili ją w klasztorze w Marianowie. Tam także szybko narobiła sobie wrogów. Interesowała się ziołami, udzielała porad, otaczała zwierzętami – i odgrażała się ludziom. W 1612 roku pierwszy raz oskarżono ją o czary. Najcięższy zarzut dotyczył klątwy rzuconej rzekomo na ród Gryfitów po zerwanych zaręczynach: książęta pomorscy umierali kolejno i bez potomstwa, co w atmosferze epoki brzmiało jak spełniająca się przepowiednia.

18 listopada 1619 roku przewieziono ją do Szczecina i osadzono w lochach Zamku Odrzańskiego w Grabowie. W grudniu postawiono jej 72 zarzuty – od zabójstwa księcia Filipa II po kontakty z diabłem, który miał się ukazywać pod postacią jej kota. Obrońca próbował dowodzić, że rzekome ofiary zmarły naturalnie. Latem 1620 roku sąd w Magdeburgu zgodził się na tortury; Sydonia przyznała się, potem odwołała zeznania i torturowano ją ponownie. Wyrok – ścięcie i spalenie ciała – wykonano przed Bramą Młyńską. Źródła nie są zgodne co do dokładnej daty śmierci.

Kilkadziesiąt lat później pojawili się pierwsi obrońcy jej niewinności, a w XIX wieku Sydonia stała się bohaterką powieści i obrazów. Ostatni Gryfita, Bogusław XIV, zmarł bezpotomnie w 1637 roku. Członkowie Szczecińskiego Towarzystwa Historycznego składają w rocznicę jej śmierci kwiaty w pobliżu miejsca stracenia. W samym Grabowie po zamku i jego lochach nie zostało nic – zachowały się tylko dawne ryciny.

Vulcan: od pierwszego parowca do Błękitnej Wstęgi

Stocznia Vulcan w Szczecinie-Drzetowie z transatlantykiem Kaiser Wilhelm der Große i budowanym okrętem pancernym, ilustracja Willy'ego Stöwera
„Mijając stocznię Vulcan” – Willy Stöwer namalował transatlantyk Kaiser Wilhelm der Große i budowany obok okręt pancerny.Fot. Willy Stöwer, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)

W 1851 roku dwaj inżynierowie z Hamburga, Früchtenicht i Brock, założyli w podszczecińskim Drzetowie, wtedy zwanym Bredow, niewielką stocznię. Pierwszym statkiem był parowy bocznokołowiec Dievenow. Sześć lat później zakład przekształcono w spółkę akcyjną z kapitałem z Berlina i Szczecina, nazwaną Vulcan. Stocznia budowała nie tylko statki – w latach 1866–1870 wychodziło z niej nawet 70 parowozów rocznie.

Vulcan jako pierwsza cywilna stocznia w Niemczech dostała zamówienie na pancernik dla marynarki wojennej – był to Preußen, ukończony w 1874 roku. Wkrótce przyszli klienci z daleka. Chiny, budujące nowoczesną flotę, nie mogły kupić dużych okrętów w Wielkiej Brytanii, która nie chciała drażnić Rosji. Niemieckie stocznie, dopiero wchodzące na światowy rynek, chętnie przyjmowały takie zlecenia. W latach 1880–1881 zamówiono w Szczecinie dwa pancerniki, Dingyuan i Zhenyuan, zaprojektowane przez głównego konstruktora stoczni Rudolpha Haacka. Były największymi okrętami floty cesarskich Chin. Oba zostały utracone w wojnie z Japonią w latach 1894–1895; zdobyty Zhenyuan pływał potem pod japońską banderą.

Największą sławę przyniosły jednak transatlantyki. 4 maja 1897 roku zwodowano w Drzetowie Kaiser Wilhelm der Große dla linii Norddeutscher Lloyd – w chwili wodowania największy statek świata i pierwszy niemiecki zdobywca Błękitnej Wstęgi Atlantyku, nagrody za najszybszą przeprawę przez ocean. Miał cztery kominy, co odtąd stało się znakiem rozpoznawczym szczecińskich szybkich parowców. Pasażerowie mniej go kochali niż prasa: statek mocno kołysał się na fali, więc Amerykanie przezwali go Rolling Billy. Cztery statki z Vulcana zdobyły Błękitną Wstęgę łącznie dwanaście razy, z czego osiem przypadło na Deutschland.

Po 1945 roku z ruin Vulcana i sąsiednich Oderwerke powstała Stocznia Szczecińska. Pamięć o dawnej firmie przetrwała w nazwach: pochylnia i nabrzeże Wulkan, a od 2021 roku także Stocznia Szczecińska Wulkan. Najlepiej ogląda się to miejsce z wody albo z przeciwnego brzegu Odry, skąd widać żółte bramownice nad pochylniami.

Miasteczko Grabowo i jego rynek

Stocznia Vulcan w Szczecinie-Drzetowie widziana od strony Odry, drzeworyt z 1889 roku
Vulcan na rycinie z 1889 roku – przemysł, który zbudował zamożność samodzielnego Grabowa.Fot. autorzy nieznani (Die Gartenlaube, 1889), domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)

W 1855 roku Grabowo, do którego włączono sąsiednie Drzetowo, uzyskało prawa miejskie. Było to typowe przemysłowe przedmieście dużego portu: tuż za granicą Szczecina, z tanim gruntem nad rzeką i rosnącymi zakładami. Oprócz Vulcana działała tu stocznia Nüscke & Co., przeniesiona z ciasnej Łasztowni, a później także Stettiner Oderwerke. Miasteczko miało własny herb, własne władze i własny rynek – Marktplatz, czyli dzisiejszy plac Matki Teresy z Kalkuty.

Codzienność samodzielnego Grabowa widać w drobnych faktach. Już w 1843 roku mieszkańcy chcieli zbudować kościół na miejscu dawnego klasztoru, ale nie dostali zgody; przez dziesięciolecia nabożeństwa odprawiano w sali Szkoły Nawigacji. W 1846 roku przy dzisiejszej ulicy Malczewskiego założono cmentarz. Dopiero w latach 1888–1890, obok cmentarza i rynku, stanął neogotycki Friedenskirche, czyli Kościół Pokoju, kosztujący 200 tysięcy marek. Rynek z kościołem tworzył centrum miasteczka.

Samodzielność skończyła się 1 kwietnia 1900 roku. Rosnący Szczecin wchłonął wtedy Grabowo razem z Drzetowem i Niemierzynem. Miasto istniało więc 45 lat – niespełna pół wieku. Z tego okresu pochodzi kilka zachowanych budynków, w tym szachulcowy Dom Daniela Grotha przy ulicy Dubois, postawiony z drewna, bo teren leżał na przedpolu twierdzy, gdzie nie wolno było wznosić trwałych murów.

Większość ówczesnej zabudowy zniknęła w nalotach 11 kwietnia i 30 sierpnia 1944 roku, które zniszczyły przystoczniową dzielnicę w około 95 procentach. Dawny rynek wciąż jednak jest sercem okolicy: warto stanąć na placu Matki Teresy z Kalkuty i spojrzeć na kościół z wysoką wieżą – to najlepiej czytelny ślad dawnego miasteczka.

Matka Teresa przy ulicy z kościołem, który uratowali wierni

Tablica upamiętniająca pobyt Matki Teresy z Kalkuty w domu przy kościele św. Stanisława Kostki w Szczecinie
Tablica przy kościele: tu 10 czerwca 1987 roku była Matka Teresa i od tego dnia pracują Siostry Misjonarki Miłości.Fot. MOs810, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)

10 czerwca 1987 roku do domu przylegającego do kościoła św. Stanisława Kostki przyjechała Matka Teresa z Kalkuty. Od tego dnia w Szczecinie działają Siostry Misjonarki Miłości, zgromadzenie, które założyła – zamieszkały właśnie tutaj i zaczęły pracę wśród ubogich. Na pamiątkę tej wizyty dawny Rynek Grabowski nazwano placem Matki Teresy z Kalkuty, a na budynku zawieszono tablicę z jej wizerunkiem. W tym samym czerwcu 1987 roku Szczecin odwiedził papież Jan Paweł II.

Sam kościół ma za sobą historię, która tłumaczy, dlaczego jest tak ważny dla mieszkańców. Naloty z 1944 roku zniszczyły go w około 70 procentach: runęło zwieńczenie wieży, spłonął dach, zawaliły się sklepienia, przepadło całe wyposażenie. Po wojnie planowano rozbiórkę. Sprzeciwili się jej nowi mieszkańcy, w dużej części przesiedleni z dawnych wschodnich ziem Polski, a protesty koordynował ksiądz Zygmunt Bronisławski. Decyzję cofnięto w 1948 roku, a 16 lipca 1949 roku odbudowaną świątynię poświęcono pod nowym wezwaniem.

Parafia rosła razem ze stocznią – w latach 60. liczyła około 35 tysięcy osób i była największa w diecezji. Brakowało sal, więc część kościoła zamieniono na salki katechetyczne. Pierwotne neogotyckie sklepienia odtworzono dopiero do 1987 roku, a wieżę z zegarem zrekonstruowano w 2000 roku.

Tablicę upamiętniającą Matkę Teresę można zobaczyć przy kościele od strony placu. Warto przy okazji zajrzeć do wnętrza, gdzie brązowe ołtarze wykonał krakowski rzeźbiarz Czesław Dźwigaj.

Chiński pancernik Dingyuan zbudowany w stoczni Vulcan w Szczecinie, fotografia z lat 80. XIX wieku
Dingyuan – jeden z dwóch pancerników, które Vulcan zbudował dla floty cesarskich Chin.Fot. autor nieznany, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Neogotycki kościół św. Stanisława Kostki z wysoką wieżą na Grabowie w Szczecinie
Dawny Friedenskirche, dziś kościół św. Stanisława Kostki – po wojnie miał iść do rozbiórki.Fot. Kapitel, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Ulica na Grabowie w Szczecinie z kamienicami i nowym budynkiem mieszkalnym
Współczesne Grabowo: przedwojenne kamienice obok nowych domów.Fot. Mateusz War., CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)

← Osiedle Drzetowo-Grabowo: opis, przychodnie i apteki

Więcej ciekawostek o Szczecinie

Opracowanie własne serwisu na podstawie publikacji o historii Szczecina. Zdjęcia: Wikimedia Commons (autor i licencja przy zdjęciu).