Fot. Heinrich Kote, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Drzetowo i Grabowo – ciekawostki i historie
Dziś Drzetowo-Grabowo kojarzy się głównie z żurawiami stoczni i tramwajem jadącym wzdłuż Odry. A przecież na tym wąskim pasie nadrzecznej skarpy mieszczą się wieki historii, które rzadko kiedy spotykają się w jednym miejscu: klasztor kartuzów z ogrodami i winnicą, renesansowy zamek z lochem, w którym trzymano oskarżoną o czary szlachciankę, stocznia budująca najszybsze transatlantyki swoich czasów i pancerniki dla cesarskich Chin, wreszcie małe miasteczko, które przez kilkadziesiąt lat rządziło się samo.
Poniżej rozwijamy każdą z krótkich ciekawostek ze strony osiedla. Trzymamy się tego, co da się potwierdzić w źródłach, a tam, gdzie wiedza się urywa – mówimy to otwarcie. Na końcu każdej opowieści podpowiadamy, co z niej zostało i gdzie tego szukać na spacerze.
Drzetowo-Grabowo – historie
Winorośl nad Odrą – najstarsza pomorska winnica
Grabowo trafia do dokumentów w 1243 roku, gdy para książęca przekazała wieś szczecińskim cysterkom. Kilkadziesiąt lat później, w 1278 roku, pojawia się w zapiskach coś, co dziś brzmi zaskakująco: winnica. To najstarsza znana wzmianka o uprawie winorośli na całym Pomorzu. Nie zachował się opis tego, jak wyglądała ani kto przy niej pracował – wiemy tylko, że była i że leżała na nasłonecznionym zboczu nad Odrą, gdzie dziś stoją kamienice i hale stoczniowe.
Tło tej historii jest dobrze znane z innych miejsc Europy Północnej. W średniowieczu wino było potrzebne do mszy, a klasztory i możni zakładali winnice znacznie dalej na północ, niż dziś wydaje się to rozsądne. Zbocza doliny Odry, osłonięte i zwrócone ku słońcu, nadawały się do tego lepiej niż płaskie pola. Grabowskie wino zapewne nie konkurowało z reńskim, ale miejscowe zapasy oznaczały mniej kosztownych zakupów z daleka.
W 1360 roku książę Barnim III sprowadził do Grabowa kartuzów i ufundował im klasztor Gottesgnade – Łaska Boża. Cztery lata później zakonnicy dokupili od cysterek kolejne ogrody. Wokół trzynawowej bazyliki z dwiema wieżami wyrosła cała gospodarka: browar, piekarnia, stajnie i stodoły. Po reformacji klasztor sekularyzowano, a w połowie XVI wieku zamieniono go w książęcą rezydencję – Zamek Odrzański, który opisujemy w następnej opowieści.
Po winnicy nie został żaden widoczny ślad, a dokładne położenie klasztoru i zamku też nie jest znane. Zwykle umieszcza się je na wzniesieniu przy dawnej bramie głównej stoczni, w okolicy ulic Firlika, Dubois i Łyskowskiego. Stojąc tam i patrząc w dół, na rzekę, łatwiej sobie wyobrazić, dlaczego właśnie to zbocze wybrano pod winorośl.
Sydonia von Borck w lochach Oderburga
Sydonia von Borck na portrecie przypisywanym naśladowcy Cranacha – jej wizerunek chętnie powielano już po śmierci.Fot. After Lucas Cranach the Elder, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Sydonia von Borck urodziła się w 1548 roku na zamku w Strzmielach, w starym rycerskim rodzie Borków. Jako młoda dama trafiła na dwór książęcy w Wołogoszczy i przyjęła oświadczyny syna księcia, Ernesta Ludwika. Do ślubu nie doszło – pod naciskiem rodziny książę wycofał się i w 1577 roku poślubił Zofię Jadwigę Brunszwicką. Od tej chwili życie Sydonii to pasmo procesów: o spadek po rodzicach, o majątek po siostrze, o zniewagi z sąsiadami. Akta sądowe malują ją jako osobę konfliktową, bez stałego domu i stale w kłopotach finansowych.
W 1604 roku krewni umieścili ją w klasztorze w Marianowie. Tam także szybko narobiła sobie wrogów. Interesowała się ziołami, udzielała porad, otaczała zwierzętami – i odgrażała się ludziom. W 1612 roku pierwszy raz oskarżono ją o czary. Najcięższy zarzut dotyczył klątwy rzuconej rzekomo na ród Gryfitów po zerwanych zaręczynach: książęta pomorscy umierali kolejno i bez potomstwa, co w atmosferze epoki brzmiało jak spełniająca się przepowiednia.
18 listopada 1619 roku przewieziono ją do Szczecina i osadzono w lochach Zamku Odrzańskiego w Grabowie. W grudniu postawiono jej 72 zarzuty – od zabójstwa księcia Filipa II po kontakty z diabłem, który miał się ukazywać pod postacią jej kota. Obrońca próbował dowodzić, że rzekome ofiary zmarły naturalnie. Latem 1620 roku sąd w Magdeburgu zgodził się na tortury; Sydonia przyznała się, potem odwołała zeznania i torturowano ją ponownie. Wyrok – ścięcie i spalenie ciała – wykonano przed Bramą Młyńską. Źródła nie są zgodne co do dokładnej daty śmierci.
Kilkadziesiąt lat później pojawili się pierwsi obrońcy jej niewinności, a w XIX wieku Sydonia stała się bohaterką powieści i obrazów. Ostatni Gryfita, Bogusław XIV, zmarł bezpotomnie w 1637 roku. Członkowie Szczecińskiego Towarzystwa Historycznego składają w rocznicę jej śmierci kwiaty w pobliżu miejsca stracenia. W samym Grabowie po zamku i jego lochach nie zostało nic – zachowały się tylko dawne ryciny.
Vulcan: od pierwszego parowca do Błękitnej Wstęgi
„Mijając stocznię Vulcan” – Willy Stöwer namalował transatlantyk Kaiser Wilhelm der Große i budowany obok okręt pancerny.Fot. Willy Stöwer, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
W 1851 roku dwaj inżynierowie z Hamburga, Früchtenicht i Brock, założyli w podszczecińskim Drzetowie, wtedy zwanym Bredow, niewielką stocznię. Pierwszym statkiem był parowy bocznokołowiec Dievenow. Sześć lat później zakład przekształcono w spółkę akcyjną z kapitałem z Berlina i Szczecina, nazwaną Vulcan. Stocznia budowała nie tylko statki – w latach 1866–1870 wychodziło z niej nawet 70 parowozów rocznie.
Vulcan jako pierwsza cywilna stocznia w Niemczech dostała zamówienie na pancernik dla marynarki wojennej – był to Preußen, ukończony w 1874 roku. Wkrótce przyszli klienci z daleka. Chiny, budujące nowoczesną flotę, nie mogły kupić dużych okrętów w Wielkiej Brytanii, która nie chciała drażnić Rosji. Niemieckie stocznie, dopiero wchodzące na światowy rynek, chętnie przyjmowały takie zlecenia. W latach 1880–1881 zamówiono w Szczecinie dwa pancerniki, Dingyuan i Zhenyuan, zaprojektowane przez głównego konstruktora stoczni Rudolpha Haacka. Były największymi okrętami floty cesarskich Chin. Oba zostały utracone w wojnie z Japonią w latach 1894–1895; zdobyty Zhenyuan pływał potem pod japońską banderą.
Największą sławę przyniosły jednak transatlantyki. 4 maja 1897 roku zwodowano w Drzetowie Kaiser Wilhelm der Große dla linii Norddeutscher Lloyd – w chwili wodowania największy statek świata i pierwszy niemiecki zdobywca Błękitnej Wstęgi Atlantyku, nagrody za najszybszą przeprawę przez ocean. Miał cztery kominy, co odtąd stało się znakiem rozpoznawczym szczecińskich szybkich parowców. Pasażerowie mniej go kochali niż prasa: statek mocno kołysał się na fali, więc Amerykanie przezwali go Rolling Billy. Cztery statki z Vulcana zdobyły Błękitną Wstęgę łącznie dwanaście razy, z czego osiem przypadło na Deutschland.
Po 1945 roku z ruin Vulcana i sąsiednich Oderwerke powstała Stocznia Szczecińska. Pamięć o dawnej firmie przetrwała w nazwach: pochylnia i nabrzeże Wulkan, a od 2021 roku także Stocznia Szczecińska Wulkan. Najlepiej ogląda się to miejsce z wody albo z przeciwnego brzegu Odry, skąd widać żółte bramownice nad pochylniami.
Miasteczko Grabowo i jego rynek
Vulcan na rycinie z 1889 roku – przemysł, który zbudował zamożność samodzielnego Grabowa.Fot. autorzy nieznani (Die Gartenlaube, 1889), domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
W 1855 roku Grabowo, do którego włączono sąsiednie Drzetowo, uzyskało prawa miejskie. Było to typowe przemysłowe przedmieście dużego portu: tuż za granicą Szczecina, z tanim gruntem nad rzeką i rosnącymi zakładami. Oprócz Vulcana działała tu stocznia Nüscke & Co., przeniesiona z ciasnej Łasztowni, a później także Stettiner Oderwerke. Miasteczko miało własny herb, własne władze i własny rynek – Marktplatz, czyli dzisiejszy plac Matki Teresy z Kalkuty.
Codzienność samodzielnego Grabowa widać w drobnych faktach. Już w 1843 roku mieszkańcy chcieli zbudować kościół na miejscu dawnego klasztoru, ale nie dostali zgody; przez dziesięciolecia nabożeństwa odprawiano w sali Szkoły Nawigacji. W 1846 roku przy dzisiejszej ulicy Malczewskiego założono cmentarz. Dopiero w latach 1888–1890, obok cmentarza i rynku, stanął neogotycki Friedenskirche, czyli Kościół Pokoju, kosztujący 200 tysięcy marek. Rynek z kościołem tworzył centrum miasteczka.
Samodzielność skończyła się 1 kwietnia 1900 roku. Rosnący Szczecin wchłonął wtedy Grabowo razem z Drzetowem i Niemierzynem. Miasto istniało więc 45 lat – niespełna pół wieku. Z tego okresu pochodzi kilka zachowanych budynków, w tym szachulcowy Dom Daniela Grotha przy ulicy Dubois, postawiony z drewna, bo teren leżał na przedpolu twierdzy, gdzie nie wolno było wznosić trwałych murów.
Większość ówczesnej zabudowy zniknęła w nalotach 11 kwietnia i 30 sierpnia 1944 roku, które zniszczyły przystoczniową dzielnicę w około 95 procentach. Dawny rynek wciąż jednak jest sercem okolicy: warto stanąć na placu Matki Teresy z Kalkuty i spojrzeć na kościół z wysoką wieżą – to najlepiej czytelny ślad dawnego miasteczka.
Matka Teresa przy ulicy z kościołem, który uratowali wierni
Tablica przy kościele: tu 10 czerwca 1987 roku była Matka Teresa i od tego dnia pracują Siostry Misjonarki Miłości.Fot. MOs810, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)
10 czerwca 1987 roku do domu przylegającego do kościoła św. Stanisława Kostki przyjechała Matka Teresa z Kalkuty. Od tego dnia w Szczecinie działają Siostry Misjonarki Miłości, zgromadzenie, które założyła – zamieszkały właśnie tutaj i zaczęły pracę wśród ubogich. Na pamiątkę tej wizyty dawny Rynek Grabowski nazwano placem Matki Teresy z Kalkuty, a na budynku zawieszono tablicę z jej wizerunkiem. W tym samym czerwcu 1987 roku Szczecin odwiedził papież Jan Paweł II.
Sam kościół ma za sobą historię, która tłumaczy, dlaczego jest tak ważny dla mieszkańców. Naloty z 1944 roku zniszczyły go w około 70 procentach: runęło zwieńczenie wieży, spłonął dach, zawaliły się sklepienia, przepadło całe wyposażenie. Po wojnie planowano rozbiórkę. Sprzeciwili się jej nowi mieszkańcy, w dużej części przesiedleni z dawnych wschodnich ziem Polski, a protesty koordynował ksiądz Zygmunt Bronisławski. Decyzję cofnięto w 1948 roku, a 16 lipca 1949 roku odbudowaną świątynię poświęcono pod nowym wezwaniem.
Parafia rosła razem ze stocznią – w latach 60. liczyła około 35 tysięcy osób i była największa w diecezji. Brakowało sal, więc część kościoła zamieniono na salki katechetyczne. Pierwotne neogotyckie sklepienia odtworzono dopiero do 1987 roku, a wieżę z zegarem zrekonstruowano w 2000 roku.
Tablicę upamiętniającą Matkę Teresę można zobaczyć przy kościele od strony placu. Warto przy okazji zajrzeć do wnętrza, gdzie brązowe ołtarze wykonał krakowski rzeźbiarz Czesław Dźwigaj.
Dingyuan – jeden z dwóch pancerników, które Vulcan zbudował dla floty cesarskich Chin.Fot. autor nieznany, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)Dawny Friedenskirche, dziś kościół św. Stanisława Kostki – po wojnie miał iść do rozbiórki.Fot. Kapitel, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)Współczesne Grabowo: przedwojenne kamienice obok nowych domów.Fot. Mateusz War., CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)