Golęcino i Gocław to wąski pas miasta wciśnięty między Odrę a strome, leśne zbocza. Przez stulecia było tu wszystko, czego potrzebowało przedmieście dużego portu: klasztorne pola, gospody dla wycieczkowiczów, stocznie, fabryki i tramwaj, który do dziś kończy bieg u stóp wzgórza z wieżą Bismarcka. Każda z tych warstw zostawiła po sobie ślad, czasem dobrze widoczny, czasem schowany pod liśćmi.
Poniżej rozwijamy krótkie ciekawostki ze strony osiedla w dłuższe opowieści: o zakonnicach, od których wzięła się niemiecka nazwa Golęcina, o wieży budowanej przez osiem lat, o jej drewnianej poprzedniczce, o kościele, który zniknął w latach 50., i o stoczni, którą armator Emil Retzlaff połączył ze słynną szczecińską firmą Nüscke.
Golęcino-Gocław – historie
Wieś pań, czyli Golęcino w rękach cysterek
W XIII wieku osada nad Odrą nazywała się Golazin. Według niemieckich opracowań należała wtedy do pana o imieniu Bartłomiej, który podarował ją szczecińskiemu klasztorowi cysterek, założonemu przez księcia Barnima I. Dwa dokumenty Barnima z 1243 roku potwierdzają tę darowiznę. Skoro właścicielkami wsi były zakonnice, w języku niemieckim przylgnęła do niej nazwa Frauendorf – dosłownie wieś pań, wieś kobiet. Polska nazwa nadana po wojnie wróciła do dawnej, słowiańskiej formy i bywa wywodzona od gołego miejsca, czyli terenu niezarośniętego krzakami.
Zakonnice nie mieszkały w Golęcinie – ich klasztor stał w Szczecinie, a wieś była dla nich źródłem dochodu: chłopi płacili czynsze i oddawali daniny z pól i łowisk. Taki układ był typowy dla średniowiecznego Pomorza, gdzie klasztory cysterskie, cysterek i kartuzów posiadały dziesiątki wsi wokół miasta. Po reformacji dobra kościelne zsekularyzowano, a Golęcino przeszło pod władzę świecką.
Golęcino nie przestało jednak przyciągać szczecinian. Już w XVIII wieku było ulubionym celem wycieczek, a w XIX wieku nad brzegiem Odry wyrosły zakłady przemysłowe. Około 1900 roku wieś liczyła blisko 4 tysiące mieszkańców i miała połączenie kolejowe ze Szczecinem i Policami. Z dawnej, klasztornej wsi nie zostało wiele, ale jej rytm – wąska zabudowa wzdłuż rzeki i pola na stokach – wciąż jest czytelny, gdy patrzy się na osiedle z góry albo z wody.
Osiem lat budowy wieży Bismarcka
Stettin-Gotzlow, Bismarck-Gedächtnisturm – wieża na dawnej pocztówce.Fot. Unknown author Unknown author, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Pomysł postawienia w Szczecinie pomnika Bismarcka pojawił się w 1899 roku, ale przez ponad dekadę spierano się o lokalizację. Brano pod uwagę m.in. Wyspę Grodzką i nadodrzańskie łąki; ostatecznie wygrali radni miejscy, którzy chcieli, by budowla była widoczna z daleka, i wskazali wzgórze nad Gocławiem, najwyższe na lewym brzegu Odry. W 1910 roku stowarzyszenie budowy pomnika, kierowane przez starostę krajowego Paula von Eisenhart-Rothe, ogłosiło konkurs. W jury zasiedli znani architekci, m.in. Paul Wallot, autor gmachu Reichstagu, a zwyciężył projekt Wilhelma Kreisa wzorowany na mauzoleum Teodoryka w Rawennie.
Kamień węgielny położono w 1913 roku, w czasie obchodów setnej rocznicy bitwy pod Lipskiem. Otwarcie planowano na 1 kwietnia 1915 roku, w setną rocznicę urodzin Bismarcka, ale wybuch I wojny światowej wstrzymał prace. Wieżę otwarto dopiero 10 sierpnia 1921 roku – już w innych Niemczech, po klęsce i upadku cesarstwa. Budowla kosztowała 200 tysięcy marek, z czego połowę zebrano ze składek, a połowę dołożył sejm prowincji. Betonowe mury obłożono wapieniem muszlowym, a wokół biegł 37-metrowy napis z przemówienia Bismarcka z 1870 roku o żelaznym kroku niemieckiego narodu.
Po 1945 roku zrzucono kamienne orły wieńczące wieżę, a przed jednym z powojennych zjazdów przemysłowych napis skuto i zatynkowano. Wieża przez lata niszczała, a na jej szczycie stanął 30-metrowy maszt antenowy. W latach 2021–2022 maszt zdemontowano i odbudowano balustradę górnego tarasu. Orły leżą dziś w lesie niedaleko wieży, a do samej budowli najłatwiej dojść od pętli tramwajowej Gocław ulicą Narciarską i żółtym szlakiem.
Drewniana wieża, która ustąpiła miejsca pomnikowi
Widok, dla którego budowano wieże na Gocławiu – zalesione stoki, Odra i jezioro Dąbie.Fot. Endymion2000, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Zanim nad Gocławiem stanęła kamienna wieża Bismarcka, wzgórze już od dawna było punktem widokowym. Niemcy nazywali je Weinberg, czyli Winnica, albo Juloberg, a szczecinianie przyjeżdżali tu na wycieczki przynajmniej od XVIII wieku. W XIX wieku, gdy po Odrze zaczęły kursować parowce, wyprawa do Gocławia stała się popularną niedzielną rozrywką: płynęło się statkiem w dół rzeki, szło leśną ścieżką na wzgórze i podziwiało widok na Odrę i jezioro Dąbie.
Od 1844 roku na przeciwległym krańcu Zielonego Wzgórza stała drewniana wieża widokowa o wysokości około 20 metrów. Miała dwa tarasy i stożkowy dach, a z jej szczytu widok sięgał daleko za jezioro. Przetrwała ponad sześćdziesiąt lat – w 1908 roku rozebrano ją, bo na wzgórzu planowano już budowę monumentalnej wieży Bismarcka.
Wokół wzgórza działały w tym czasie lokale dla gości: restauracja Weinberg, leśniczówka Julo z ogródkiem i gospody nad rzeką. Na Leśnym Wzgórzu do dziś leżą resztki przedwojennej restauracji. Wyobraźnię najlepiej pobudzają stare pocztówki z Gocławia – leśne aleje z wysokimi bukami, ławki i drogowskazy, pełne spacerowiczów w kapeluszach.
Miejsca po drewnianej wieży nie oznaczono, ale widok, dla którego ją zbudowano, wciąż jest dostępny. Najszerszą panoramę na zakole Odry, jezioro Dąbie i Wzgórza Bukowe daje dziś bezleśne Wzgórze Gajowe przy ulicy Górskiej.
Kościół pod wieżą, który rozebrano na cegły
Zabudowa Gocławia u stóp wzgórza – gdzieś wyżej, w lesie, kryją się schody zaginionego kościoła.Fot. Mateusz War., CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)
W internecie można trafić na wzmiankę o kościele mariawickim z 1907 roku, rozebranym w 2009 roku – ta świątynia stała jednak w Gocławiu na Mazowszu, w okolicach Garwolina, a nie w Szczecinie. Szczeciński Gocław ma własną, równie zaskakującą historię zaginionego kościoła, odkrytą na nowo dopiero w 2026 roku.
W marcu 1937 roku architekt Eberhard Holstein zaprojektował dla Gocławia ewangelicki kościół. Budowę prowadził pastor Gerhard Wilde ze Stołczyna, a świątynię ukończono w drugiej połowie 1939 roku. Stanęła u stóp wzgórza z wieżą Bismarcka; od ulicy Lipowej prowadziły do niej granitowe schody. Był to ceglany, prostokątny budynek o długości 22,5 metra i szerokości 10 metrów, z niewielkim prezbiterium.
Po wojnie kościół stał pusty i niszczał. W 1953 roku Zjednoczony Kościół Ewangeliczny chciał urządzić w nim salę modlitw i 21 listopada formalnie go przejął. Protokół opisywał budynek jako częściowo zdewastowany – z wyłamanymi drzwiami, wybitymi szybami i wykradzioną podłogą. Zimą zdemontowano jeszcze ramy okienne, a wiosną 1954 roku ktoś celowo zniszczył dach. W maju zbór zrezygnował z obiektu, a mieszkańcy rozebrali go na materiały budowlane. W 1958 roku kościoła już nie było.
Pamięć o nim niemal zanikła. W maju 2026 roku wolontariusze Pomorskiego Towarzystwa Historycznego pod kierunkiem historyka Marka Łuczaka odnaleźli, dzięki mapom archiwalnym i skanowaniu laserowemu terenu, granitowe schody i klinkierową posadzkę prezbiterium. Towarzystwo chce je odsłonić i urządzić w tym miejscu punkt widokowy z tablicą.
Armator, który połączył dwie stocznie
Parowiec Phønix, zbudowany w 1911 roku przez stocznię Nüscke & Co., na obrazie Alfreda Jensena.Fot. Alfred Jensen, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Na brzegu Odry w Golęcinie działała w latach 1917–1932 stocznia Ostsee-Werft. Była spółką akcyjną z kapitałem 6 milionów marek, budowała i remontowała statki pasażerskie i towarowe, maszyny okrętowe i kotły parowe. Miała trzy doki pływające i pływający dźwig o udźwigu 80 ton. Pierwszą stępkę położono tu w 1921 roku. Głównym klientem i akcjonariuszem był szczeciński armator Emil R. Retzlaff, właściciel własnej linii żeglugowej.
Pod koniec lat 20. wielki kryzys uderzył w przemysł stoczniowy. Znana szczecińska stocznia Nüscke & Co. z Grabowa, której tradycje sięgały XVII wieku i która budowała statki dla armatorów z całej Europy, zbankrutowała. W lipcu 1929 roku Retzlaff przejął jej zakład i połączył go ze swoją stocznią w Golęcinie pod nazwą Merkur-Werft. Ambitne przedsięwzięcie przetrwało zaledwie dwa lata: w 1931 roku upadła linia żeglugowa Retzlaffa, a wraz z nią Merkurwerft. W 1932 roku majątek golęcińskiej stoczni zlicytowano.
Nabrzeże dawnej Ostseewerft odzyskało życie po wojnie. W 1958 roku przeniesiono tam stocznię jachtową, która od 1946 roku budowała łodzie i jachty, a później przyjęła imię żeglarza Leonida Teligi. Powstawały w niej jachty eksportowane m.in. do Szwecji, Wielkiej Brytanii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Stocznia działała do 1997 roku. Spacerując ulicą Światowida, warto pamiętać, że to właśnie tu przez całe XX stulecie wodowano statki i jachty.
Orły, które niegdyś wieńczyły wieżę Bismarcka – dziś stoją w lesie obok niej.Fot. Kapitel, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)Gotzlow na pocztówce z 1903 roku – leśne ścieżki przyciągały wycieczkowiczów.Fot. Brück & Sohn Kunstverlag Meißen, CC0, Wikimedia Commons (zmniejszone)Wieża Gocławska widziana z Odry, jeszcze z masztem antenowym.Fot. Krzysztof Ziarnek Kenraiz, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)Pętla Gocław – stąd zaczyna się spacer na wzgórze z wieżą.Fot. Mateusz War., CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)