Jezioro Głębokie to letnia plaża pół Szczecina, ale też miejsce z zaskakująco długą pamięcią. Nad jego brzegiem stała średniowieczna wieś, o której mówiono, że zapadła się pod ziemię. W willach obok mieszkali po wojnie znani pisarze i działała brytyjska misja, której nazwę noszą dziś stare dęby. A samo jezioro, mimo dumnej nazwy, jest płytkie i bez pomocy z zewnątrz miałoby kłopot z utrzymaniem wody.
Rozwijamy tu krótkie ciekawostki ze strony jeziora w dłuższe opowieści. Przy każdej podpowiadamy, gdzie szukać jej śladów podczas spaceru wokół Głębokiego albo w pobliskiej Dolinie Siedmiu Młynów.
Jezioro Głębokie – historie
Głębokie, które wcale nie jest głębokie
Nazwa jeziora pochodzi z czasów słowiańskich i przeszła na leżącą nad nim wieś – po niemiecku Glambeck. Kto jednak spodziewa się otchłani, będzie zawiedziony. W najgłębszym miejscu jezioro ma około sześciu metrów, a średnio niewiele ponad dwa. Ma za to wydłużony kształt typowy dla jezior rynnowych: około półtora kilometra długości, do 300 metrów szerokości i około 31 hektarów powierzchni.
Skąd więc taka nazwa? Źródła tego nie wyjaśniają. Warto tylko wiedzieć, że Szczecin nie jest tu wyjątkiem: Główny Urząd Geodezji i Kartografii naliczył w Polsce aż 44 jeziora o nazwie Głębokie, a szczecińskie jest tylko jednym z nich.
Płytkość ma konsekwencje. Jezioro leży w polodowcowej rynnie i nie ma naturalnego odpływu, a zasilają je głównie opady i wody podziemne. W suche lata poziom wody wyraźnie spada – na zdjęciach z 2022 roku widać pomost kąpieliska stojący niemal na suchym piasku. Na wodzie można też zobaczyć pływające urządzenie do napowietrzania głębszych warstw wody, element rekultywacji jeziora.
Na spacerze warto zatrzymać się na pomoście przy kąpielisku i spojrzeć na dno: przy przejrzystej wodzie łatwo zrozumieć, że to akwen bardziej przyjazny dla rodzin z dziećmi niż dla nurków. Pętla wokół jeziora ma około sześciu kilometrów i jest płaska.
Rzeka Gunica, która dolewa wody rurą
Gunica – rzeka Puszczy Wkrzańskiej, z której woda trafia do GłębokiegoFot. Typjan, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Ponieważ jezioro nie ma dopływu, który stale uzupełniałby wodę, ludzie postanowili mu pomóc. Część wody trafia do Głębokiego z rzeki Gunicy, płynącej kilka kilometrów dalej na północ. Przepompowuje się ją podziemnym rurociągiem, zwłaszcza zimą i wiosną, gdy w rzece jest jej najwięcej. Dzięki temu poziom jeziora nie spada zbyt mocno w suchych latach.
Gunica, przed wojną Aalbach, to jedna z głównych rzek Puszczy Wkrzańskiej. Ma około 22–32 kilometrów długości, zależnie od sposobu liczenia, i jest lewym dopływem Odry. Wypływa w okolicach wsi Łęgi w gminie Dobra, przepływa przez jezioro Świdwie i rezerwat o tej samej nazwie, mija Tanowo, Witorzę i Tatynię, a do Odry uchodzi w Policach-Jasienicy, tuż przy Roztoce Odrzańskiej. Po drodze przyjmuje m.in. Kanał Wołczkowski, który zbiera wodę z lasów i łąk na zachód od Szczecina.
To, że rzeka z powiatu polickiego dolewa wody do miejskiej plaży, jest dobrym przykładem tego, jak dziś trzeba zarządzać małymi jeziorami w okolicach dużych miast. Głębokie leży w zlewni niemal w całości zalesionej, a osiedle nad jego brzegiem ma ograniczenia w zabudowie właśnie ze względu na ochronę wód podziemnych i powierzchniowych.
Samej Gunicy nie zobaczysz z plaży, ale warto ją odwiedzić przy innej okazji: na odcinku od Węgornika do Polic wytyczono około dwudziestokilometrowy szlak kajakowy, prowadzący obok zabytkowych kościołów w Tatyni i Jasienicy oraz ruin klasztoru augustianów.
Przy alei Spacerowej, wzdłuż północnego i północno-zachodniego brzegu jeziora, rośnie pięć starych dębów o obwodach od 300 do 430 centymetrów. Są pomnikami przyrody, a na ich pniach wiszą tabliczki z nazwą: Brytyjczycy. Nazwa nie jest żartem ani przypadkiem.
Upamiętnia Brytyjską Misję Repatriacyjną dla Niemców, która w latach 1945–1947 miała siedzibę w willi przy pobliskiej ulicy Jaworowej. Był to czas wielkiej wymiany ludności. 4 października 1945 roku w Głębokiem zaczęła działać polska administracja, a dotychczasowi niemieccy mieszkańcy musieli opuścić swoje domy. Brytyjska misja zajmowała się wyjazdami Niemców do brytyjskiej strefy okupacyjnej. Willowe osiedle nad jeziorem, z dala od zrujnowanego centrum, było dla niej wygodną bazą.
Według niemieckich opracowań część domów stała po wojnie przez jakiś czas pusta, bo w okolicy grasowały bandy. Z czasem osiedle zasiedlili nowi mieszkańcy, a w latach sześćdziesiątych dobudowano wiele domów jednorodzinnych w miejscu wojennych luk.
Kilka kroków na zachód od dębów rośnie inny pomnik przyrody – buk o nazwie Upiór, z obwodem około czterech metrów. Wystarczy spojrzeć na kilkanaście powykręcanych konarów jego korony, by zrozumieć, skąd to imię. Dęby i buk dobrze widać z pętli wokół jeziora; tabliczkę z napisem Brytyjczycy znajdziesz na pniu jednego z dębów.
Wieś, która zapadła się pod ziemię
Jezioro Głębokie na obrazie Hansa Hartiga z początku XX wiekuFot. Hans Hartig, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Najstarszy dokument wspominający Glambeck pochodzi z 1266 roku. Książę Barnim przekazał wtedy szczecińskiej kapitule Mariackiej wieś Brunn, dzisiejsze Bezrzecze, i połowę Glambecku. Kilka miesięcy później, 9 lutego 1267 roku, biskup kamieński Herman przyznał kościołowi Mariackiemu dziesięcinę z czterdziestu łanów wsi. W połowie XIV wieku cała wieś należała już do kapituły.
W 1418 roku książęta szczecińscy zgodzili się na przekierowanie wody między jeziorem a potokiem Osówką, by lepiej napędzała młyny w dolinie. Źródła różnią się co do kierunku: polskie piszą o odprowadzeniu wody z potoku do jeziora, niemieckie – o odprowadzeniu wody z jeziora do młynów. Pewne jest tylko, że już w średniowieczu jezioro było częścią lokalnej gospodarki wodnej.
Potem stało się coś zagadkowego. W zapiskach z 1527 roku wieś figuruje jako nieistniejąca. Nie wiadomo, co się z nią stało – czy wyludniła się przez zarazę, wojnę albo przeniesienie mieszkańców. Miejscowa legenda ma własną odpowiedź: wieś zapadła się pod ziemię, a wody jeziora ją zalały. Co roku w dzień świętego Jana, w samo południe, z dna jeziora mają odzywać się dzwony dawnego kościoła.
W 1590 roku Glambeck przeszedł w ręce rodziny Raminów. Pod koniec XIX wieku jezioro stało się ulubionym celem wycieczek mieszczan ze Szczecina. Malarz Hans Hartig uwiecznił je na początku XX wieku jako ciche, otoczone sosnami lustro wody. Stojąc w czerwcowe południe na pomoście, można sprawdzić, czy dzwony rzeczywiście dzwonią.
Październik 1939: kąpielisko trafia do Wielkiego Szczecina
Ulica Jaworowa – tu działała brytyjska misja i mieszkali powojenni pisarzeFot. Kapitel, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Głębokie należy do Szczecina dopiero od 15 października 1939 roku. Tego dnia pruski rząd utworzył tak zwane Wielkie Miasto Szczecin, włączając do niego dziesiątki okolicznych wsi i gmin – od Polic po Podjuchy i Dąbie. Powierzchnia miasta wzrosła z 82 do prawie 461 kilometrów kwadratowych, a Szczecin stał się trzecim pod względem obszaru miastem Rzeszy, po Berlinie i Hamburgu. Liczba mieszkańców skoczyła z około 274 tysięcy do niemal 383 tysięcy w 1940 roku.
Glambeck był wtedy już miejscem odpoczynku mieszczan. W latach dwudziestych nadburmistrz Friedrich Ackermann zlecił Karlowi Weißhauptowi urządzenie miejskich terenów rekreacyjnych i w 1926 roku nad jeziorem otwarto kąpielisko, które działa do dziś. Po 1932 roku między jeziorem a miastem zaczęto budować willową kolonię, etapami wzdłuż dzisiejszych ulic Pogodnej i Jaworowej. Osiedle stało się prestiżowym adresem, ale wojna przerwała jego rozbudowę.
Po 1945 roku granice miasta trzeba było ustalać na nowo. Gdy 5 lipca 1945 roku Szczecin przekazano polskiej administracji, obejmował tylko zwartą zabudowę miejską; dalsze dzielnice, w tym Głębokie, przyłączono 4 października 1945 roku. Willowe domy nad jeziorem zamieszkali m.in. pisarze: Jerzy Andrzejewski w latach 1949–1952 przy Pogodnej 34, Witold Wirpsza i Maria Kurecka przy Pogodnej 24, Edmund Osmańczyk przy Jaworowej 34.
Spacer ulicą Jaworową i Pogodną to dobra okazja, by zobaczyć przedwojenną architekturę kolonii – spadziste dachy, ogrody i las tuż za płotem. Kąpielisko z 1926 roku działa w tym samym miejscu, na południowym brzegu jeziora.
Siedem młynów, po których zostały stawy
Staw przy dawnym młynie Ustronie – najstarszym w dolinieFot. Jan Iwańczuk, CC BY 3.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Około dwóch kilometrów na wschód od Głębokiego zaczyna się dolina strugi Osówki, nazywana Doliną Siedmiu Młynów, po niemiecku Siebenbachmühlental. Bystry potok spływający z Wzgórz Warszewskich już w średniowieczu napędzał koła młyńskie. Najstarszy znany młyn, dzisiejsze Ustronie, książę Barnim I sprzedał miastu jeszcze przed 1277 rokiem – potrzebował pieniędzy na wojnę z Brandenburgią. W 1643 roku wszystkie siedem młynów należało już do Szczecina.
W XIX wieku młyny wodne przegrały z parowymi, a później z elektrycznymi. Dolina zmieniła charakter: na przełomie XIX i XX wieku w dawnych młynach Zazulin, Uroczysko i Zacisze urządzono restauracje, a w Wyszynie, Łomocie i Nagórniku – domy kolonijne dla dzieci. W 1925 roku w młynie Ustronie otwarto ekskluzywny lokal z cukiernią i kawiarnią, garażami i stajniami dla koni wierzchowych.
Ustronie przetrwało wojnę i dziś służy jako dom wypoczynkowy miejskich służb zieleni. Pozostałe budynki, pozbawione po wojnie opieki, zdewastowano i rozebrano. Zostały po nich stawy młyńskie – Zazulin, Ustronie, Zacisze, Uroczysko, Nagórnik i Łomot – a siódmy, Wyszyna, leży osobno, w źródliskach Osówki niedaleko ośrodka Gubałówka.
Dolinę chroni dziś zespół przyrodniczo-krajobrazowy. Przez las z bukami, dębami i olszami prowadzi polsko-niemiecki szlak Siedem Młynów – Gubałówka, liczący około czterech kilometrów. Wiosną w wilgotnych miejscach licznie pojawiają się płazy, a w koronach drzew można usłyszeć dzięcioła czarnego. To dobre przedłużenie spaceru wokół jeziora.