Na pierwszy rzut oka Zawadzkiego-Klonowica to zwykłe szczecińskie blokowisko z lat 70. Ale bloki stoją na dawnym pruskim placu ćwiczeń, gdzie w 1870 roku umierali francuscy jeńcy, a czterdzieści lat później startowały pierwsze samoloty nad Szczecinem. Nawet nazwa głównej ulicy ma swoją historię, a hala widowiskowa przy Szafera w ciągu dekady zmieniła szyld trzy razy.
Poniżej rozwijamy cztery krótkie ciekawostki ze strony osiedla. Każdą z opisanych rzeczy można zobaczyć podczas jednego spaceru – od hali przy Szafera, przez cmentarz przy Litewskiej, po ulicę Zawadzkiego.
Zawadzkiego-Klonowica – historie
Jedna hala, trzy nazwy
Hala widowiskowo-sportowa przy ulicy Szafera została otwarta 1 sierpnia 2014 roku. Ma 5055 stałych miejsc na widowni, główną płytę o wymiarach 46 na 58 metrów, czyli około 2600 metrów kwadratowych, a obok niej salę treningową o powierzchni 850 metrów kwadratowych z trybuną dla 300 osób. Łączna powierzchnia użytkowa budynku przekracza 25 tysięcy metrów kwadratowych, a parking mieści 562 samochody.
Nazwy hali zmieniały się wraz z umowami sponsorskimi. W latach 2014–2017 nosiła imię Azoty Arena, od Grupy Azoty Zakładów Chemicznych Police. W latach 2018–2025 była Netto Areną, od sieci sklepów należącej do duńskiej Salling Group. Od 2026 roku nazywa się Enea Arena, od grupy energetycznej Enea. Szczecinianie, którzy przyzwyczaili się do jednej nazwy, musieli więc w ciągu kilkunastu lat dwukrotnie uczyć się nowej – a w mowie potocznej wciąż krążą wszystkie trzy.
Pod każdą z tych nazw hala gościła duże wydarzenia. W 2017 roku rozgrywano tu mecze mistrzostw Europy w siatkówce mężczyzn, w 2019 roku – indywidualne mistrzostwa Europy w gimnastyce sportowej, a odbywały się tu również gale muzyczne Eska Music Awards. Od sezonu 2022/2023 swoje mecze grają tu siatkarki Grupy Azoty Chemik Police. Halę można przystosować także do lekkoatletyki, sportów walki, szermierki, spektakli, koncertów i targów.
Hala stoi na terenie, który przez większość XX wieku był zapleczem wojskowym, a wcześniej częścią pruskiego poligonu. Obok, przy Litewskiej, działa miejski stadion lekkoatletyczny, którego historia sięga początku XX wieku – dzięki temu okolica jest dziś jednym z najważniejszych sportowych adresów w mieście.
Francuscy jeńcy z 1870 roku pod lipami przy Litewskiej
W czasie wojny francusko-pruskiej lat 1870–1871 armie niemieckie wzięły do niewoli setki tysięcy francuskich żołnierzy, których rozsyłano do obozów w głębi Prus. Jeden z takich obozów powstał jesienią 1870 roku na poligonie w Krzekowie, na zachód od Szczecina. Umieszczono w nim około 1700 Francuzów. Mieszkali w barakach, a warunki źródła opisują jako skrajnie złe.
Śmiertelność była ogromna: zmarło ponad 600 jeńców. Na małym cmentarzu przy dzisiejszej ulicy Litewskiej pochowano 248 z nich. Tablica odsłonięta 10 października 1997 roku, z napisem po francusku i po polsku, mówi o 244 spoczywających tu żołnierzach – liczby w różnych źródłach nieco się różnią, ale wszystkie mieszczą się w przybliżeniu „około 250”.
Pierwotnie nekropolię otaczało żeliwne ogrodzenie, które nie przetrwało do naszych czasów. Dziś to niewielki, cichy teren pośród bloków, porośnięty starymi lipami, z kamiennym krzyżem na schodkowym kopcu i tablicą informacyjną. Cmentarz jest wpisany do rejestru zabytków, a na krzyżu często można zobaczyć wstęgę w barwach francuskiej flagi.
Warto tu zajrzeć choćby na chwilę. To jedno z niewielu miejsc w Szczecinie, które przypominają o wojnie sprzed ponad 150 lat,. Cmentarz łatwo przeoczyć, idąc ulicą Litewską w stronę stadionu – to tylko skrawek zieleni w cieniu starych drzew.
Pierwsze lotnisko Szczecina pod dzisiejszymi blokami
Szczątki samolotu Robla na Polu Krzekowskim, czerwiec 1910 rokuFot. autor nieznany, domena publiczna, Wikimedia Commons (zmniejszone)
W XIX wieku na wschód od Krzekowa armia pruska zbudowała koszary, a na północ od nich urządziła rozległy plac ćwiczeń, nazywany Kreckower Feld, czyli Polem Krzekowskim. W 1910 roku cały kompleks wojskowy zajmował prawie 363 hektary. To właśnie na tym poligonie w 1909 roku urządzono lotnisko wojskowe – pierwsze w okolicach Szczecina.
Na lotnisku co roku odbywały się pokazy lotnicze. Podczas jednego z nich, 18 czerwca 1910 roku, zginął Thaddäus Robl, słynny kolarz, dwukrotny mistrz świata, który dopiero wiosną tego roku przesiadł się do samolotu. Wystartował mimo silnego wiatru, a jego maszyna rozbiła się na oczach widzów. Była to pierwsza śmiertelna ofiara cywilnego lotnictwa w Niemczech.
W czasie I wojny światowej lotnisko służyło niemieckiemu lotnictwu wojskowemu i zamknięto je w 1918 roku. Dwa lata później otwarto je ponownie jako port cywilny, z połączeniami do Berlina, Kopenhagi, Gdańska, Kłajpedy, Sztokholmu i Rygi. W 1923 roku działał tu oddział berlińskiej szkoły lotniczej, a w 1924 roku – stacja meteorologiczna. Gdy w 1927 roku otwarto nowe lotnisko w Dąbiu, stare pole w Krzekowie straciło znaczenie i w 1931 roku zostało zamknięte.
W latach 70. na dawnym placu ćwiczeń i lotnisku wyrosło osiedle z wielkiej płyty, rozciągnięte między ulicami Zawadzkiego, Marlicza, Szafera i Sosabowskiego. Po samym lotnisku nie zostało na powierzchni nic. Pamiątką po tamtych czasach jest raczej sam krajobraz: rozległy, płaski teren, na którym przez dziesięciolecia ćwiczyło wojsko i startowały samoloty.
Ta sama ulica, inny Zawadzki
Ulica Zawadzkiego – nazwisko to samo, patron od 2017 roku innyFot. Szczecinolog, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons (zmniejszone)
Przez kilkadziesiąt lat główna ulica osiedla upamiętniała Aleksandra Zawadzkiego – komunistycznego polityka i generała ludowego Wojska Polskiego, członka Biura Politycznego KC PZPR, a w latach 1952–1964 przewodniczącego Rady Państwa, czyli formalnie głowę państwa w PRL. Od ulicy wzięło nazwę całe osiedle, a potocznie mówi się o nim po prostu „Zawadzkiego”.
W 2016 roku Sejm uchwalił ustawę o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Samorządy dostały czas do 2 września 2017 roku na zmianę nazw ulic wskazanych jako niezgodne z ustawą. Instytut Pamięci Narodowej wskazał nazwę ulicy Aleksandra Zawadzkiego jako podlegającą zmianie, opisując jej patrona jako stalinowskiego działacza komunistycznego.
W Szczecinie wybrano proste rozwiązanie: zachowano nazwisko, a zmieniono patrona. Od 2017 roku ulica upamiętnia Tadeusza Zawadzkiego „Zośkę” – urodzonego w 1921 roku harcmistrza i podporucznika Armii Krajowej, komendanta Grup Szturmowych Szarych Szeregów w Warszawie, jednego z bohaterów „Kamieni na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Zginął 20 sierpnia 1943 roku w akcji w Sieczychach, a jego pseudonim nosi batalion „Zośka”.
Dzięki temu nazwa ulicy na tabliczkach i w adresach brzmi tak samo jak dawniej, a nazwa osiedla pozostała bez zmian. Zmieniło się jednak znaczenie: nazwisko, które kojarzyło się z władzą PRL, odnosi się dziś do młodego żołnierza podziemia. W opisach starszych zdjęć i map wciąż można jednak trafić na dawne imię Aleksandra.
Bieżnia Maniaka i tor Zająca – sportowe dziedzictwo Westendu
Sportowa tradycja tej okolicy jest starsza niż osiedle. Stadion przy Litewskiej 20 powstał na początku XX wieku na ówczesnym Westendzie, w ramach tworzonego tam kompleksu sportowego. Korzystał z niego klub SC Preußen Stettin, a do 1933 roku obiekt nosił nazwę Hans-Peltzer-Kampfbahn, później Preußen-Sportplatz. Po wojnie służył wojskowemu klubowi Wiarus, a od lat 70. klubowi Budowlani.
Po gruntownej modernizacji, 20 kwietnia 2002 roku, stadion otrzymał imię Wiesława Maniaka. Ten urodzony we Lwowie sprinter, który młodość spędził w Wielkiej Brytanii i Irlandii, a do Polski przyjechał w 1963 roku, zdobył srebrny medal olimpijski w sztafecie 4 razy 100 metrów w Tokio w 1964 roku, a w biegu na 100 metrów był tam czwarty. Dwa lata później został mistrzem Europy na tym dystansie. Startował między innymi w barwach Pogoni Szczecin, a jego rekord Polski z 1965 roku – 10,1 sekundy – przetrwał 19 lat. Na stadionie trzykrotnie rozegrano mistrzostwa Polski w lekkoatletyce: w 2002, 2008 i 2014 roku.
Przy alei Wojska Polskiego, na granicy z Głębokiem, stoi drugi zabytek sportowej przeszłości: tor kolarski z 1925 roku, pierwotnie nazywany Städtische Radrennbahn Stettin-Westend, o obwodzie 400 metrów i z widownią na 2000 miejsc. Przetrwał wojnę z niewielkimi zniszczeniami, więc pierwsze wyścigi odbyły się tu już w 1946 roku. Po modernizacji zakończonej w 1988 roku tor dostał imię Zbysława Zająca – szczecińskiego sprintera torowego, wielokrotnego mistrza Polski i olimpijczyka z Tokio. W połowie lat 90. był jedynym zadaszonym torem kolarskim w Polsce, a w 1998 roku gościł mistrzostwa Europy w kolarstwie torowym.